Planowanie ślubu i wesela

Jak zaplanować ślub ekologiczny i ograniczyć ilość odpadów?

Agnieszka Kowalik
Jak zaplanować ślub ekologiczny i ograniczyć ilość odpadów?

Jak zaplanować ślub ekologiczny i ograniczyć ilość odpadów?

Muszę się wam do czegoś przyznać. Kiedy zaczęłam planować swój ślub, myślałam o sukni, kwiatach, muzyce i o tym, czy ciocia Krysia usiądzie obok wujka Stefana. Z pewnością nie myślałam o śmieciach. Aż trafiłam na liczbę, która zwaliła mnie z nóg: przeciętne wesele generuje około 180 kilogramów odpadów. Wyobrażacie to sobie? To tak, jakby na koniec imprezy waszego życia ktoś dostawił dwa dorosłe kangury… ze śmieci. Wtedy coś we mnie pękło i pomyślałam: „Nie, ja tak nie chcę”.

To nie fanaberia, to świadomy wybór

Na początku słowo „ekologiczny” w kontekście ślubu kojarzyło mi się z wyrzeczeniami, wiankiem na głowie i imprezą w stodole (chociaż to ostatnie akurat brzmi świetnie!). Szybko jednak zrozumiałam, że nie o to chodzi. Ślub w duchu less waste to nie rezygnacja z piękna i elegancji. To po prostu świadome planowanie. To zadawanie sobie pytań na każdym kroku: Czy naprawdę tego potrzebujemy? Czy można to zrobić inaczej? Skąd to pochodzi i co się z tym stanie po weselu?

Pomyśl o tym tak: skoro na co dzień staramy się pamiętać o torbie wielorazowej na zakupy, segregujemy śmieci i gasimy światło, to dlaczego w dniu, który ma być najważniejszym w naszym życiu, mielibyśmy nagle o tym wszystkim zapomnieć? Dla mnie to było proste. Chciałam, żeby nasz ślub był odzwierciedleniem nas i naszych wartości. A marnotrawstwo zdecydowanie do nich nie należy. To nie jest chwilowa moda, to przeniesienie dobrych, codziennych nawyków na grunt organizacji wielkiego wydarzenia.

Od czego zacząć? Małe kroki, wielka zmiana

Wiem, co sobie teraz myślicie: „Super, ale od czego zacząć, żeby nie zwariować?”. Doskonale znam to uczucie. Kiedy uświadomiłam sobie skalę problemu, poczułam się przytłoczona. Plastikowe kubeczki, resztki jedzenia, jednorazowe dekoracje, tony papieru… Lista potencjalnych „grzeszków” wydawała się nie mieć końca. Kluczem jest jednak, by nie próbować być idealnym. Filozofia less waste to nie zero waste. Chodzi o redukcję, a nie o całkowitą eliminację, która w przypadku tak dużej imprezy jest niemal niemożliwa.

Moja znajoma, Kasia, która organizowała swój ślub rok przede mną, dała mi genialną radę. Powiedziała: „Wybierz trzy rzeczy, które są dla ciebie najważniejsze, i na nich się skup. Reszta przyjdzie sama”. Dla niej były to: jedzenie z lokalnych składników, brak plastiku na stołach i elektroniczne zaproszenia. Dzięki temu nie czuła presji, że musi kontrolować absolutnie wszystko. Zaczęła od tych trzech filarów, a potem kolejne ekologiczne rozwiązania same zaczęły wpadać jej do głowy. To naprawdę działa!

Skąd bierze się góra weselnych śmieci? Analiza głównych winowajców

Skoro już wiemy, że nasze wesele może wyprodukować małą górę śmieci, pora na kluczowe pytanie: skąd to wszystko się bierze? Przecież nie rozrzucamy celowo opakowań po kątach. Byłam w szoku, gdy zaczęłam to analizować. Okazało się, że najwięksi winowajcy to te elementy, o których myślimy jako o niezbędnych.

Papier, ach ten papier! Zaproszenia i dekoracje

Znacie to uczucie, gdy otwieracie skrzynkę na listy, a tam czeka na was piękne, grube, pachnące zaproszenie na ślub? Złocenia, wstążeczki, dodatkowa wkładka z mapką dojazdu... Czysta magia! Tylko co się dzieje z tą magią po weselu? No właśnie. Ląduje w szufladzie, a po roku czy dwóch, przy okazji porządków, trafia do kosza. Wyobraź sobie teraz 100 takich zaproszeń. To już całkiem spora sterta papieru, który miał życie dosłownie na chwilę.

Podobnie jest z dekoracjami. Jednorazowe winietki, menu na stołach, plany usadzenia gości. Wszystko piękne, spójne graficznie, ale po kilku godzinach staje się makulaturą. Moja znajoma opowiadała, że po swoim weselu spakowała cały karton takich właśnie papierowych ozdób i z bólem serca musiała je wyrzucić. „Czułam, jakbym wyrzucała pieniądze” – powiedziała. I miała rację. To nie tylko marnotrawstwo surowców, ale też naszych ciężko zarobionych pieniędzy.

Moje sprawdzone tipy:

  • Cyfrowe zaproszenia z opcją RSVP. To niezwykle skuteczne i eleganckie rozwiązanie. Są interaktywne, a goście mogą od razu potwierdzić przybycie jednym kliknięciem. Dla babć i dziadków, którzy nie korzystają z internetu, zawsze można wydrukować kilka sztuk na papierze z recyklingu.
  • Papier, który... rośnie! Słyszeliście o zaproszeniach z papieru czerpanego z nasionami kwiatów? Po przeczytaniu goście mogą je zasadzić w doniczce. Prezent i zaproszenie w jednym.
  • Dekoracje wielorazowego użytku. Zamiast papierowych winietek, pomyśl o małych kamykach z imionami, plasterkach drewna albo liściach. A menu? Wystarczy jedno, pięknie wykaligrafowane na dużej tablicy przy wejściu na salę.

Gdy ogarnęłam temat papieru, poczułam się lepiej. Ale wtedy zdałam sobie sprawę, że to był dopiero wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy problem czaił się w kuchni.

Jedzenie, czyli największy (i najsmutniejszy) odpad weselny

Kto z nas nie był na polskim weselu, gdzie stoły uginały się od jedzenia? Ta nasza słynna gościnność „zastaw się, a postaw się” ma, niestety, swoją ciemną stronę. Pamiętam wesele kuzynki, gdzie o drugiej w nocy kelnerzy wynosili niemal nietknięte patery wędlin, sałatek i ciast. Serce się kroiło na ten widok. Szacuje się, że nawet jedna trzecia jedzenia z wesela ląduje w koszu. To nie tylko jedzenie, to też energia, woda i praca ludzi, którzy je przygotowali.

Rozmawiałam kiedyś z menedżerem jednej z sal weselnych. Przyznał mi, że pary boją się, że dla gości zabraknie jedzenia, więc zamawiają o wiele za dużo. „Wolą, żeby zostało, niż żeby ktoś wyszedł głodny” – powiedział. Rozumiem ten lęk, ale są na to sposoby.

Moje sprawdzone tipy:

  • Dogadaj się z lokalem. Jeszcze przed podpisaniem umowy zapytaj, co robią z niezjedzoną żywnością. Czy współpracują z jadłodzielnią? Czy mają system pakowania jedzenia dla gości? To pytanie potrafi wiele powiedzieć o podejściu danego miejsca.
  • Pudełka na wynos w gotowości! Przygotujcie ekologiczne pudełka i poinformujcie gości pod koniec imprezy, że mogą zabrać ze sobą ciasta i inne smakołyki. Gwarantuję, że chętnych nie zabraknie! To o wiele lepsze niż typowe, plastikowe pojemniki rozdawane przez obsługę.
  • Mniej znaczy więcej. Zamiast 10 rodzajów sałatek, postaw na 5, ale naprawdę pysznych. Zamiast ogromnych porcji, które i tak nie są zjadane, umów się z kuchnią na możliwość dokładek dla chętnych.

Pomyśl o tym – jedzenie, które mogłoby nakarmić potrzebujących, ląduje w śmieciach. Kiedy uświadomiłam sobie skalę tego problemu, wiedziałam, że to będzie mój priorytet. Rozwiązanie go przyniosło ogromną satysfakcję i poczucie, że nasza uroczystość naprawdę coś zmieniła.

Eko-ślub bez presji: Twoje wesele, Twoje zasady

Po tej całej naszej wspólnej podróży przez gąszcz ekologicznych ślubnych dylematów, mam jedno, najważniejsze przemyślenie. To wszystko nie jest o tym, by być idealnym. To nie jest wyścig o to, kto zorganizuje wesele z najmniejszym śladem węglowym i zdobędzie złoty medal od Matki Ziemi. Bo gdyby tak było, wszyscy stracilibyśmy z oczu to, co najważniejsze – radość i miłość.

To nie jest wyścig na najbardziej „eko” wesele

Znacie to uczucie, gdy zaczynacie coś z ogromnym zapałem, a potem ilość zasad i „powinności” zaczyna was przytłaczać? Ja tak miałam na początku planowania. Chciałam mieć wszystko: kompostowalne naczynia, suknię z organicznej bawełny i wegańskie menu z warzyw z przydomowego ogródka. Szybko zrozumiałam, że wpadam w pułapkę perfekcjonizmu. A przecież ekologiczny ślub to nie kolejna lista zadań do odhaczenia. To zmiana myślenia. To zadanie sobie pytania: „Co jest dla NAS naprawdę ważne?”. Może zamiast skupiać się na dwudziestu drobnych eko-zmianach, lepiej wybrać trzy, które naprawdę rezonują z waszymi wartościami i włożyć w nie całe serce?

Wasza osobista definicja sukcesu

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o sukni z drugiej ręki, cyfrowych zaproszeniach i lokalnych dostawcach. To wszystko fantastyczne inspiracje, ale traktujcie je jak szwedzki stół, a nie jak sztywny jadłospis. Wybieracie to, na co macie ochotę. Może dla was priorytetem będzie ograniczenie marnowania jedzenia? Wtedy całą energię wkładacie w dogadanie się z salą i zaplanowanie menu. A może kompletnie nie przemawia do was pomysł używanej sukni, bo od dziecka marzyłyście o tej jednej, konkretnej, nowej kreacji? I to jest absolutnie w porządku! Wasz ślub, wasze zasady. Sukcesem nie jest zrealizowanie wszystkich punktów z ekologicznej listy. Sukcesem jest stworzenie dnia, po którym spojrzycie na siebie i powiecie: „Tak, to byliśmy prawdziwi my. Każda decyzja miała sens”.

Pamiętajcie o najważniejszym: o was

Muszę opowiedzieć historię mojej znajomej, Kasi. Tak bardzo przejęła się ideą eko-wesela, że na dwa tygodnie przed uroczystością wpadła w panikę. Dzwoniła do mnie zapłakana, że kwiaty, które zamówiła, przyjechały owinięte w folię. W tym całym stresie zapomniała, dlaczego w ogóle to robi. Powiedziałam jej wtedy coś, co chcę powiedzieć i wam: „Kasiu, weź głęboki oddech. Spójrz na zdjęcie swojego narzeczonego. Pamiętasz go? To o waszą miłość tu chodzi. Czy za dziesięć lat będziesz pamiętać o tej folii? Nie. Będziesz pamiętać jego wzrok, kiedy szłaś do ołtarza”. Czasem w pogoni za ideą zapominamy o człowieku. A przecież najpiękniejszym i najbardziej zrównoważonym elementem waszego ślubu są wasze uczucia i wspomnienia. One nie generują śmieci, a zostają na całe życie.

Tak więc, na sam koniec, moja jedyna, najważniejsza rada brzmi: bądźcie dla siebie dobrzy. Planowanie ślubu to maraton, nie sprint. Wybierzcie swoje bitwy, cieszcie się procesem i pamiętajcie, że każda, nawet najmniejsza świadoma decyzja, to już ogromny krok w dobrą stronę. To wasz dzień, wasza historia i wasza miłość. I nic nie jest ważniejsze. A teraz idźcie i zaplanujcie najpiękniejszy ślub na świecie – wasz ślub.

Najczęściej zadawane pytania

Czy ślub ekologiczny jest droższy od tradycyjnego?

Niekoniecznie. Wiele ekologicznych rozwiązań, jak cyfrowe zaproszenia, wynajem dekoracji czy wybór sezonowych, lokalnych kwiatów, może znacząco obniżyć koszty. Kluczem jest świadome wydawanie pieniędzy na to, co jest dla was naprawdę ważne, a nie na jednorazowe dodatki.

Jak przekonać rodzinę do pomysłu wesela w stylu "less waste"?

Skupcie się na pozytywach, a nie na ograniczeniach. Opowiedzcie o wspieraniu lokalnych firm, o pysznym jedzeniu bez marnotrawstwa i o unikalnych, osobistych dekoracjach. Pokażcie im, że nie rezygnujecie z elegancji i dobrej zabawy, a jedynie wybieracie mądrzejsze, bardziej przemyślane opcje, które odzwierciedlają wasze wartości.

Od czego zacząć, jeśli czuję się przytłoczona ilością zmian?

Zastosujcie zasadę małych kroków. Wybierzcie 2-3 obszary, które są dla was najważniejsze – na przykład ograniczenie marnowania jedzenia, rezygnacja z plastiku na stołach lub wybór lokalnych dostawców – i skupcie się właśnie na nich. Każda, nawet najmniejsza świadoma decyzja ma ogromne znaczenie.

Podczas organizacji własnego ślubu przekonałam się, jak wymagające potrafią być przygotowania do tego dnia. Na bazie własnych doświadczeń stworzyłam bloga, na którym dzielę się praktycznymi wskazówkami, narzędziami i sprawdzonymi rozwiązaniami, które pomagają planować ślub w sposób uporządkowany i świadomy.