Styl i oprawa wesela

Jak zaplanować dekoracje weselne spójne ze stylem uroczystości?

Agnieszka Kowalik
Jak zaplanować dekoracje weselne spójne ze stylem uroczystości?

Jak zaplanować spójne dekoracje weselne, by opowiadały Waszą historię?

Znacie to uczucie, gdy Wasza weselna tablica na Pintereście wygląda jak szalony kolaż? Z jednej strony zdjęcia rustykalnej stodoły ze snopkami siana, a tuż obok kadr z pałacowego wesela z kryształowymi żyrandolami. I jeszcze te boho makramy, które tak pięknie wyglądały na festiwalowym ślubie w Toskanii... Jeśli na samą myśl o tym czujecie lekki zawrót głowy, witajcie w klubie. Sama przez to przechodziłam.

Na początku planowania czułam się kompletnie przytłoczona. Tysiące inspiracji, setki możliwości i jedno wielkie pytanie: „Ale co tak naprawdę pasuje do NAS?”. W pewnym momencie miałam wrażenie, że planuję pięć różnych wesel, a żadne z nich nie było do końca moje. Dopiero kiedy zrozumiałam, że kluczem do wszystkiego jest spójność, poczułam, że łapię wiatr w żagle. Chcę Wam dziś opowiedzieć, jak znaleźć swój weselny kompas i sprawić, by każdy element dekoracji opowiadał Waszą historię.

Pinterestowy zawrót głowy, czyli skąd wziąć pomysł?

Otwieracie Pinteresta, Instagram, przeglądacie blogi i... wpadacie w króliczą norę. Wszystko jest piękne. Minimalistyczne wesela w bieli, leśne ceremonie pełne zieleni, przyjęcia w stylu Wielkiego Gatsby'ego. Brzmi znajomo? Problem polega na tym, że nadmiar inspiracji często prowadzi do chaosu. Moja znajoma, Ania, miała na swojej tablicy tyle sprzecznych pomysłów, że jej florystka załamywała ręce. Chciała jednocześnie polne kwiaty w słoikach i eleganckie storczyki w wysokich wazonach. Efekt? Miszmasz bez charakteru.

Najlepsze, co możecie na początku zrobić, to… zamknąć na chwilę te wszystkie aplikacje. Zamiast szukać gotowych rozwiązań, spójrzcie na siebie.

  • Jak spędzacie wolny czas? Wolicie wędrówki po górach czy wieczory w eleganckiej restauracji?
  • Jaki styl macie na co dzień? Kochacie luźne, lniane ubrania czy klasyczną elegancję?
  • Co Was łączy? Wspólna pasja do podróży, miłość do starych filmów, a może sentyment do miejsca, w którym się poznaliście?
Odpowiedzi na te pytania to kopalnia złota. To Wasza historia jest najlepszym motywem przewodnim, a nie zdjęcie z Pinteresta z tysiącami polubień.

Od chaosu do koncepcji: Jak znaleźć swój weselny kompas?

Ten chaos da się okiełznać. Co więcej, można go przekuć w coś absolutnie magicznego. Sekret tkwi w jednym elemencie, który staje się Waszym kompasem w weselnej dżungli. Gotowi? Chodzi o motyw przewodni.

Motyw przewodni – Twój weselny kompas

Motyw przewodni. Brzmi jak banał? Sama kiedyś myślałam, że to modne hasełko rzucane przez wedding plannerów. Dziś wiem, że to prawdziwy game changer. Wyobraźcie sobie, że motyw przewodni to nie sztywna reguła, ale drogowskaz, który podpowiada, w którą stronę iść przy każdym wyborze. To historia, którą chcecie opowiedzieć gościom. Gdy to zrozumiałam, planowanie stało się o niebo prostsze i… przyjemniejsze!

Kiedyś znajoma, totalnie przytłoczona organizacją, usiadła ze mną przy kawie. Miała w notatniku: „kolor – butelkowa zieleń, kwiaty – piwonie, miejsce – pałacyk, sukienka – boho”. Widzicie ten zgrzyt? Każdy element piękny osobno, ale razem tworzyły chaos. Zapytałam ją: „A gdybyś miała opisać Wasz wymarzony dzień jednym zdaniem, jak by ono brzmiało?”. Odpowiedziała bez wahania: „Jak romantyczna, letnia kolacja w tajemniczym ogrodzie”. BINGO! Nagle butelkowa zieleń nabrała sensu, piwonie stały się oczywistością, a styl boho w sukience idealnie pasował do swobodnej atmosfery. Pałacyk? Może lepiej oranżeria albo namiot w pięknym parku?

Pomyślcie o tym jak o reżyserowaniu filmu. Wasz motyw przewodni to gatunek – komedia romantyczna, dramat kostiumowy czy niezależny film drogi? Kiedy już to wiecie, dobór scenografii (czyli dekoracji!) staje się intuicyjny.

  • Zróbcie burzę mózgów: Usiądźcie razem i zadajcie sobie kilka pytań. Jaka jest Wasza ulubiona pora roku? Gdzie się poznaliście? Co kochacie razem robić? Wasza historia to najlepsza inspiracja.
  • Stwórzcie 3 słowa klucze: Wybierzcie trzy przymiotniki, które mają opisywać Wasz dzień. Na przykład: elegancki, ponadczasowy, minimalistyczny. Albo: swobodny, naturalny, radosny. Wracajcie do tych słów przy każdej decyzji.

Od wielkiej wizji do małego detalu – czyli spójność w praktyce

Kto z Was nie był na weselu, gdzie coś po prostu „nie grało”? Piękne, minimalistyczne zaproszenia, a na sali ciężkie, brokatowe dekoracje. To właśnie brak spójności. Kiedy macie już motyw przewodni, trzymajcie się go. Musi być widoczny wszędzie – od papeterii, przez Wasze stroje, kwiaty i tort, aż po muzykę.

Jeśli marzy Wam się wesele w stylu slow wedding w stodole, kryształowe kieliszki i satynowe pokrowce na krzesła nie wpiszą się w ten klimat. Zamiast tego pomyślcie o polnych kwiatach w słoikach, lnianych serwetkach i girlandach z żarówek. Z kolei jeśli Wasz motyw to „wielki Gatsby”, pióra, perły, geometryczne wzory i złoto będą strzałem w dziesiątkę. Widzicie, jak to działa? Jedna decyzja pociąga za sobą kolejne, tworząc harmonijną całość.

  • Stwórzcie moodboard: To nie musi być tylko Pinterest. Zbierzcie wycinki z gazet, próbki materiałów, zasuszone liście, kawałki wstążek. Stwórzcie fizyczną tablicę, która odda klimat Waszego dnia. Pokażcie ją florystce i cukiernikowi – jedno spojrzenie powie im więcej niż tysiąc słów.
  • Zacznijcie od najważniejszego: Najpierw wybierzcie elementy o największym wpływie na klimat – czyli miejsce. To ono w dużej mierze narzuci styl. Trudno zrobić wesele rustykalne w pałacu ociekającym złotem, tak samo jak trudno o estetykę glamour w starej stodole.

Wasza historia, Wasze zasady: Jak zaufać swojej wizji?

Pamiętacie chaos, o którym pisałam na początku? Miliony inspiracji, setki zapisanych zdjęć i to jedno, paraliżujące pytanie: „Od czego zacząć?!”. Przechodziłam przez to samo. Czułam się jak w sklepie z cukierkami, chcąc spróbować wszystkiego naraz, a w efekcie wychodziłam z niczym. Dziś wiem, że podróż od przytłoczenia do olśnienia jest tego warta, a klucz do sukcesu jest prostszy, niż się wydaje.

Od chaosu do spójnej historii

Gdybym miała podsumować naszą rozmowę w jednym zdaniu, brzmiałoby ono: nie dekorujcie wesela, tylko opowiedzcie historię. Waszą historię. Motyw przewodni to nie sztywny regulamin, ale osobisty kompas, który pomaga nawigować po oceanie możliwości. Pamiętam przyjaciółkę, która na początku chciała mieć wszystko: rustykalne słoiki, glamourowe kryształy i industrialne krzesła. Jej moodboard wyglądał jak szalony kolaż. Dopiero proste pytanie: „Aga, co tak naprawdę mówi o Was? Gdzie czujecie się najlepiej?”, wszystko zmieniło. Okazało się, że oboje kochają góry i wieczory przy ognisku. Kryształy i metal nagle przestały pasować, prawda? Została przytulna, leśna opowieść, która była w stu procentach *ich*.

To Twój dzień, Twoje zasady!

Kto nie poczuł presji, że „teraz modne jest to” albo „wszyscy mają trawę pampasową”? Łatwo wpaść w pułapkę trendów i oczekiwań. Chcę Wam jednak coś powiedzieć: najpiękniejsze wesela, na jakich byłam, to nie te, które wyglądały jak wyjęte z magazynu. To te, które miały duszę. Gdzie każdy detal, od zaproszenia po winietkę, był małym P.S. od pary młodej. Wyobraźcie sobie, że goście wchodzą na salę i od razu wiedzą, że to Wasze wesele. Czują Waszą energię i widzą nawiązania do wspólnych pasji. To jest właśnie ta magia! Jeśli nienawidzicie złota, nie używajcie go, nawet jeśli jest „w trendach”. Jeśli marzycie o stołach pełnych polnych kwiatów, a nie o wymuskanych kompozycjach, idźcie w to. To Wasz dzień i macie prawo zorganizować go po swojemu. Spójność nie oznacza podążania za modą, ale za głosem serca.

Zaufaj sobie i swojemu planowi

Cały ten proces – wybór motywu, tworzenie moodboardu, dobieranie palety kolorów – to nie zabawa w ładne obrazki. To budowanie fundamentu, na którym oprze się cała reszta. To narzędzie, które ma dać Wam spokój i pewność siebie. Kiedy dopadną Was wątpliwości (a dopadną, uwierzcie mi), kiedy zobaczycie kolejne piękne zdjęcie i pomyślicie „a może jednak inaczej?”, będziecie mieli do czego wrócić. Spojrzycie na swój plan, na tablicę inspiracji i przypomnicie sobie, dlaczego wybraliście tę drogę. To niesamowicie uwalniające uczucie, gdy wiesz, że każda decyzja jest przemyślana i stanowi część większej całości. Wtedy planowanie z obowiązku zamienia się w kreatywną przygodę.

Zanim zamkniecie tę stronę, mam dla Was małą ściągawkę. Wasz mini-plan działania w pigułce:

  • Jeden motyw przewodni. Traktujcie go jak najlepszego przyjaciela, który zawsze dobrze doradzi i nie pozwoli zejść na manowce.
  • Moodboard to Wasza biblia. Wracajcie do niego za każdym razem, gdy poczujecie się zagubieni. On zna wszystkie odpowiedzi.
  • Mniej znaczy więcej. Lepiej mieć kilka mocnych, spójnych akcentów niż sto przypadkowych ozdób, które tworzą chaos.
  • Opowiadajcie historię, nie kopiujcie. Przy każdym wyborze zadajcie sobie pytanie: „Czy to opowiada o nas?”. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, jesteście w domu.

Na końcu tej drogi jest coś znacznie ważniejszego niż idealnie dobrany odcień serwetek. Jest Wasza miłość, radość i początek nowej, wspólnej przygody. A dekoracje? One mają być tylko najpiękniejszym tłem dla tego, co najważniejsze. Trzymam za Was kciuki!

Najczęściej zadawane pytania

Od czego zacząć planowanie dekoracji, gdy mam w głowie chaos?

Zac

Podczas organizacji własnego ślubu przekonałam się, jak wymagające potrafią być przygotowania do tego dnia. Na bazie własnych doświadczeń stworzyłam bloga, na którym dzielę się praktycznymi wskazówkami, narzędziami i sprawdzonymi rozwiązaniami, które pomagają planować ślub w sposób uporządkowany i świadomy.