Jak zaplanować dekoracje kwiatowe na wesele i nie przekroczyć budżetu?

Jak zaplanować dekoracje kwiatowe na wesele i nie zrujnować budżetu?
Znacie to uczucie, gdy godzinami scrollujecie Pinteresta, a Wasza tablica ślubna ugina się pod ciężarem zdjęć zjawiskowych bukietów, kwiecistych łuków i stołów tonących w zieleni? Ja znam. Pamiętam to doskonale. Czułam się jak reżyserka najpiękniejszego filmu, w którym główne role grały piwonie, eukaliptus i dzika róża. A potem przychodzi ten moment… moment pierwszej wyceny od florystki. I czar pryska.
Moja przyjaciółka, Ania, przeżyła to na własnej skórze. Wysłała swoje inspiracje – przepiękne, trzeba przyznać, ale godne królewskiego wesela w Wersalu – i w odpowiedzi dostała plik PDF z pięciocyfrową kwotą. Zamarła. Przez chwilę myślała, że to jakiś błąd, pomyłka w przecinku. Ale nie. Okazało się, że jej marzenia o kaskadach kwiatów kosztują więcej niż jej suknia, fotograf i zespół razem wzięci. Czy to oznacza, że musiała zrezygnować z pięknych dekoracji? Absolutnie nie! Oznaczało to tylko, że musiała zamienić marzenia w dobrze przemyślany plan.
Od marzeń na Pintereście do realnego planu
I tu właśnie tkwi sedno. Planowanie dekoracji kwiatowych to nie jest zwykłe wybieranie „ładnych kwiatuszków”. To prawdziwa sztuka balansowania między estetyką, logistyką a… brutalną rzeczywistością portfela. Szczerze? Na początku czułam się tym przytłoczona. Tysiące możliwości, setki gatunków kwiatów, a do tego te wszystkie tajemnicze terminy jak „dekoracje wysokie” i „niskie”. Głowa mała! Szybko zrozumiałam, że kluczem jest podejście do tego jak do ekscytującego projektu, a nie przykrego obowiązku.
Pomyśl o tym jak o układaniu puzzli. Masz kilka kluczowych elementów:
- Twój styl: Boho, glamour, rustykalny, a może minimalistyczny?
- Miejsce ceremonii i wesela: Co już tam jest? Jaką ma atmosferę? Czasem piękna, zabytkowa sala wcale nie potrzebuje tony kwiatów.
- Pora roku: To ona dyktuje, które kwiaty są dostępne i – co ważniejsze – w jakiej cenie.
- I wreszcie – budżet: Twój drogowskaz, który pomaga podejmować mądre decyzje.
Budżet – Twój sojusznik, nie wróg
Wiem, co sobie teraz myślisz. „Budżet” to słowo, które zabija całą magię. Chcę Ci pokazać, że może być zupełnie inaczej. Zamiast traktować go jak ograniczenie, spójrz na niego jak na kreatywnego przewodnika. To on podpowiada, gdzie szukać sprytnych rozwiązań, które zachwycą gości, a Ciebie nie zrujnują. Branżowa zasada mówi, że kwiaty i dekoracje pochłaniają od 8 do 15% całego budżetu weselnego. To daje solidny punkt odniesienia, prawda? Ale to nie jest żelazna reguła. To Ty decydujesz, co jest dla Ciebie priorytetem.
Może zamiast ogromnej girlandy na stole prezydialnym, postawisz na kilka mniejszych, ale efektownych kompozycji, które po ceremonii przeniesiesz z kościoła na salę? A może zamiast drogich, importowanych kwiatów, zakochasz się w lokalnych, sezonowych gatunkach, które mają swój niepowtarzalny urok? To właśnie takie decyzje sprawiają, że planowanie staje się fascynującą przygodą. Zaufaj mi, satysfakcja z efektu, który osiągnęłaś dzięki własnej pomysłowości, jest bezcenna. Pora na konkrety.
Kluczowe informacje
Pierwsza wycena potrafi zwalić z nóg, ale to nie spisek florystów. To zderzenie marzeń z rzeczywistością. Mam dla Was mapę, która pomoże przejść przez to pole minowe bez szwanku na budżecie i nerwach. Zobaczmy, co tak naprawdę składa się na tę cenę.
Zacznijmy od konkretów, czyli ile to tak naprawdę kosztuje?
Znacie to uczucie, gdy planujecie wyjazd i myślicie, że największym kosztem będzie hotel, a potem okazuje się, że jedzenie na mieście i bilety pożerają drugie tyle? Z kwiatami jest podobnie. To nie tylko bukiet. To cała oprawa, która tworzy magię. Wedding plannerzy i floryści trzymają się branżowej zasady: dekoracje kwiatowe to zazwyczaj od 8% do 15% całego budżetu weselnego. Gdy pierwszy raz usłyszałam tę liczbę, wszystko nagle wskoczyło na swoje miejsce. To nie jest sztywna reguła, ale daje niesamowity punkt odniesienia. Dzięki temu przestajesz błądzić po omacku i zaczynasz myśleć realnie.
Pomyśl o tym. Jeśli Wasz całkowity budżet na wesele to, powiedzmy, 60 000 zł, to na kwiaty powinniście przeznaczyć między 4 800 zł a 9 000 zł. To jest Wasze pole do gry. Wiedząc to, zupełnie inaczej rozmawiasz z florystką. Zamiast mówić "chciałabym ściankę z róż", możesz powiedzieć "mam taki i taki budżet, co magicznego możemy w nim zmieścić?". To zmienia wszystko.
- Wasz pierwszy krok: Usiądźcie z narzeczonym i policzcie, ile to jest 8-15% Waszego budżetu. Zapiszcie tę kwotę. To Wasz kompas.
Teraz, gdy znamy już przybliżone widełki, możemy przejść do tego, co właściwie się w nich mieści.
Co właściwie składa się na tę cenę? Anatomia kwiatowej listy
Kiedyś myślałam, że "dekoracje kwiatowe" to bukiet dla mnie, butonierka dla niego i jakieś kwiatki na stoły. Kto z Was też tak miał? Ręka w górę! Prawda jest taka, że lista jest długa i pełna małych "złodziejaszków" budżetu, o których łatwo zapomnieć. Pamiętam, jak moja florystka zaczęła wyliczać, a ja tylko otwierałam szerzej oczy.
Wyobraź sobie, że to jak składniki na ciasto. Każdy element jest ważny i ma swoją cenę. A na weselną listę "składników" zazwyczaj trafiają:
- Dla Was: Bukiet Panny Młodej (gwiazda programu!), ewentualnie drugi, mniejszy do rzucania. Butonierka dla Pana Młodego i świadka. Korsarze lub małe bukieciki dla druhen i świadkowej.
- Dla rodziny: Często zamawia się mniejsze butonierki dla ojców i dziadków oraz korsarze dla mam i babć. To miły gest, ale też kolejny koszt.
- Ceremonia: Dekoracja miejsca zaślubin – czy to będzie łuk kwiatowy, kompozycje przy krzesłach, płatki do sypania czy dekoracja samego klęcznika w kościele.
- Sala weselna: To największa kategoria! Kompozycje na stoły gości (niskie czy wysokie?), dekoracja stołu prezydialnego (zazwyczaj bardziej okazała), kwiaty na stół z tortem, do słodkiego kącika, a nawet do łazienek.
Gdy zsumowałam to wszystko w głowie, kwota z wyceny przestała mnie tak szokować. Zrozumiałam, że to nie jest cena za "kilka kwiatków", ale za kompleksową usługę, projekt i setki pojedynczych
Podczas organizacji własnego ślubu przekonałam się, jak wymagające potrafią być przygotowania do tego dnia. Na bazie własnych doświadczeń stworzyłam bloga, na którym dzielę się praktycznymi wskazówkami, narzędziami i sprawdzonymi rozwiązaniami, które pomagają planować ślub w sposób uporządkowany i świadomy.


